Koronawirus wciąż groźny?

Nie notujemy wyraźnych spadków liczby zakażeń, wręcz przeciwnie - utrzymuje się ona na wysokim poziomie, a od trzech dni rośnie. Za to odmrażanie życia społecznego konsekwentnie postępuje. Ulga dla gospodarki, ale czy już jest bezpiecznie?

Owszem, zdecydowana większość zdiagnozowanych zakażeń odnotowano na Śląsku, ale są też i nowe, mniejsze ogniska w innych regionach kraju.

Samorząd Łodzi przebadał personel żłobków i przedszkoli na obecność przeciwciał. Jeśli są wykryte, oznacza to, że osoba przeszła lub przechodzi COVID-19. Okazało się, że na 3337 pracowników aż 456 ma przeciwciała. Dalsze badania prowadzi Sanepid. Gdy podjęto decyzję, że żadna placówka z pracownikiem podejrzanym o przebycie choroby nie zostanie otwarta, okazało się, że z 32 żłobków można otworzyć jeden, a z 146 przedszkoli - 32.

Przykłady śląskich kopalni i łódzkich żłobków i przedszkoli to pierwsze tak gruntowne badania przesiewowe w Polsce. I te wyniki nie napawają optymizmem.

Szkoda, że liczba wykonywanych dobowo testów znowu utknęła na poziomie kilkunastu tysięcy. Przez kilka dni było ich ponad 20 tysięcy, raz nawet 26 tysięcy. Czyli możliwości rzeczywiście mamy, tylko rzadko z nich korzystamy.

Tymczasem na świecie:

- nowe ognisko choroby w czeskiej kopalni Darkov w Karwinie,

- Chiny zamykają kolejne miasto (Shulan),

- Afganistan - co drugi wykonany test jest pozytywny (zrobiono ich w ciągu doby 1200...),

- Nikaragua, Meksyk, Brazylia - statystyki nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.